Przejdź do treści
Czytanie

Strażnik Tęczy

Miłosne
Nie widziałam słońca tak długo, Jak długo nie widzi się życia. Urodziłeś się, o Miłości Sługo, W tym, co ja momencie! Usłyszałam miarowe serc bicia I ciepło na duszy... wszędzie. Maleńki Strażnyku Tęczy! Tak marzłeś i się bałeś, Gdy widziałeś, jak świat klęczy przed złotym wołem. Drżałeś. Gdy skinąłeś na mnie dłonią Przybiegłam, jak do ogniska. Kolory iskry ronią I Tęcza tak nam bliska Oplotła naszą krew I w jedno tak ją ściska. Otuliłeś mnie i rosłeś. Tak mocno trzymałeś mą rękę. A Tęcza...? Opiekę jej niosłeś, Ona ci w zamian mękę. Mój Wielki Strażniku Tęczy! Twój skarb cię wyciągnął nad wodę A bóle i dusza, co męczy Już biegły by dać ci wszechzgodę. Dziś tulisz mnie swoją słodyczą, Osłaniasz przed złym wołu lśnieniem. W objęciach już sny do mnie krzyczą I łączą nas wspólnym brzemieniem.
105 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

37 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie