Przejdź do treści

Bezwonna i bezbarwna

W czerwonym berecie nie przyszła .Mogła przecież
Ścieżkami na bezdrożu cienia i światła zakwtinąć nie chciała
Nie została wyrwana spod ziemi skorupy Ttam jej nie było
Z wiatrem między oczodoły niebieskie przemknęła niespodzianie

By powietrzem napełnić krew w żyłach aorty .Już płynie
dotleniona do granic .Nie rozsadza skroni ale puls czuć wyraźny
bo mieszka w każdej części bezwolnego ciała .Na umyśle zrodzona
na nowo waha się czy pozwolić na zameldowanie w lewej komorze

Teraz w przedsionku czeka na swoje mieszkanie.
A zastawka otwiera coraz szerzej bramę.Czy wpuści?
Lecz tlenu jej ciągle brakuje.Potrzebny by żyć .Wariuje
Zdrętwiałe ciało pręży się .Czas płynie wolno nieskończenie

Już mieszka .Rozsiadła się wygodnie i czuwa by zawsze
rytm serca był miarowy i nigdy nie zgasnął.Opromienia
ciepłem kładzie się na duszy .Już nawet kwiaty w wazonie postawiła
bo płonie i rozkłada układanki barwne na uczuć naszym talerzu.
51 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie