wiklina

nie dogasło jeszcze słońce
a wieczór już zatacza się za oknem
nie było dziś wystarczająco ciepło
by wysuszyć myśli po ostatniej nocy

kiedyś zaplotłaś moje palce
w swoje wiklinowe włosy

odkąd skupiam się na destylacji czasu
nic już nie smakuje tak samo
a mówiłaś że wrastanie w ziemię
potrafi być niesamowicie przyjemne

jesień ostrzygła wszystkie drzewa w parku
ławki przeładowały się
czułością z przydrożnej wierzby

odeszłaś omijając sterty liści

zapomniałaś jedynie mnie rozplątać
4 3
1 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

atomasz1 14 lat temu
masz racje :) dzięki
muszelka 14 lat temu
Ja nigdy nie uważałam wrastania czegokolwiek w cokolwiek za niesamowicie przyjemne,ale wiadomo,kazdy ma swój własny sposób na życie.Można by ten fragment różnie interpretować,jednak mnie to się kojarzy z zapuszczaniem korzeni w jednym miejscu,bez dalszych perpektyw.Lenistwo i znużenie życiem może?Albo marazm?W kazdym razie dobrze mieć własne zdanie,i nie ograniczać się do własnych przyzwyczajeń.Czytałam ten wiersz przed poprawkami i uważam,że teraz jest o wiele lepiej.
atomasz1 14 lat temu
muszelko z tym wrastaniem miałem coś innego na myśli. Chodziło mi po prostu o samo życie, które można powiedzieć jest takim wrastaniem w ziemię, bo przez śmierć nasze ciała zostaną złożone w ziemi. Tak to widziałem pisząc te słowa. Dzięki za komentarz :) Pozdrawiam
17 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie