Strach mrozi oczy.
Szron wgniata je głębiej.
Łzy borują
kamienie w brzuchu.
Myśli żłobią
poszarpane koryta głowy.
Napięta struna.
Miasto śpi.
Beton oddycha.
Korale się rozsypały —
krew na starym betonie.
Pusty pokój.
Cisza pulsuje.
Miś bez oczka
milczy.
Przyszyję mu nowe.
Żeby już nigdy nie musiał patrzeć.
Szron wgniata je głębiej.
Łzy borują
kamienie w brzuchu.
Myśli żłobią
poszarpane koryta głowy.
Napięta struna.
Miasto śpi.
Beton oddycha.
Korale się rozsypały —
krew na starym betonie.
Pusty pokój.
Cisza pulsuje.
Miś bez oczka
milczy.
Przyszyję mu nowe.
Żeby już nigdy nie musiał patrzeć.
0
0
5 odsłon