Porcelanowy śnieg

Wspomnienia
…mamo,
ja ci przyniosę szklankę.

Pobiegłem szybko, jak tylko się da — jestem w kuchni.

Majestatyczny pan kredens pośrodku,
w towarzystwie kuchennego stołu z jedną szufladą,
która skrywała skarby,
oraz dwóch taboretów mniejszych niż ja.

Szklanka na samej górze.
Przecież dam radę.
Mama czeka.

Głos szeptał do ucha.

Raz, dwa, trzy — i już prawie.

Chwila przerwy.
Przechylam się do tyłu.
Dziwne wrażenie.
Takie jak na karuzeli.

Próbuję się złapać.

A co to się dzieje?

Przechylam się razem z żółtym kredensem.
Chwila zawieszenia — jak w locie.
Puszczam go.
Upadam na ziemię.

Krzesła rozbiegły się po kuchni.
Stół złapał mnie i wciągnął do siebie.
Jestem w środku.

Kredens kołysze się w zwolnionym tempie,
rozchylając wszystkie drzwiczki jak wachlarz.
Wysypuje cały swój majątek.

Deszcz porcelany pada na ziemię.
Biała kurtyna.
brzęk–trzask–krrach

Cała wieczność.
Strach przed tym, co się stało.
Bezmiar czasu…

A potem cisza.
Porcelanowy śnieg w kuchni
w ciepły dzień,
w rytmie szybko bijącego serca.

Co to teraz będzie…
0 0
12 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie