Przejdź do treści
Czytanie

Ale to jutro

Ziemia pocięta żyletką słońca w nieregularne plastry. Nawet piasek czas rozkruszył w pomarańczowy pył. Kamienie wielkości pięści rozsiane z rzadka po horyzont. Moja pustynia. Znam na południe stąd takie miejsce, gdzie barwne fatamorgany można oglądać godzinami. Jestem tu już tak długo, że zaciera się w pamięci wilgoć lasów deszczowych. Wczoraj znalazłem pod progiem samosiejkę sympatii. Resztką wody z łapacza mgły podlałem ją delikatnie. Łamliwe to i kruche. Dbać trzeba. Dzisiaj nie było już po niej śladu. Nawet najcieńszej niteczki. Tylko pył, suchy i miękki. Jutro spróbuję po raz ostatni ruszyć w stronę gór. Stary mówił, że za górami jest świat, jaki znałem kiedyś. Ale to jutro, dzisiaj jeszcze pooglądam kolorowe miraże. W końcu to mój kawałek pustyni, zapracowałem na niego.
90 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie