Przejdź do treści

ballada o szachiście

Znani poeci
Mili państwo, pośród licznych opowiastek satyrycznych, z których nieraz miły słuchacz mój się śmiał, nie publikowałem słodkiej i niegłupiej anegdotki o facecie, który ze mną w szachy grał. Choć niewąsko był obryty, znał roszady i gambity, bo teorię z mądrych książek kuł od lat, grałem z nim bez przyjemności, bowiem grywał słabo dość - i już po paru ruchach mu mówiłem: "Mat". Aż tu facet dnia pewnego krzyknął mi, że dosyć tego, że tu jakiś podły spisek miejsce ma, bowiem prawda historyczna i konieczność dialektyczna żąda, by wygrywał tylko on - nie ja! Na protesty me nieczuły, rzekł: "Zmieniamy gry reguły, bo nie wytrzymują one życia prób, od tej pory nie ma skuchy - na twój ruch - trzy moje ruchy i za każdy zbity pionek bierzesz w dziób!" Na krzesełku się poprawił, za plecami mi postawił byków trzech, na widok których trzęsie febra, trzy figurki naraz ruszył, dziób mi puchnie, płoną uszy... Najśmieszniejsze, że on chyba znowu przegra...
60 odsłon

Komentarze (6)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gregorsko 13 lat temu
Dobre szachy połączone z historią jakby o mnie hehe :-) pozdrawiam
Bestia 13 lat temu
Końcówka chcę więcej twych roszad
pańcia 13 lat temu
no ba! pan Wojciech mistrzu!
gizela1 13 lat temu
cop ty oglądasz stanowczo za dużo kabaretów --musisz pornosy oglądać
K
kaja-maja 13 lat temu
no i fakt nie ma rzeczy nie możliwych dla tego co umie grać w:)
Jacek Czajka 13 lat temu
Świetny! Bardzo obrazowy, momentami siedziałem tam z boku i kibicowałem:)

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie