Przejdź do treści
Czytanie

Pan Stach z cyklu Kuchenne Opowieści

Dziś na zadupiu majowa udręka. Pan Stach co go widzę codziennie przez obsypane mąka firanki siada jak co dzień i wrzeszczy. Nie wiem, dlaczego od pół roku tak robi pod moim oknem. Pomagają mu w tym rytuale jedynie przydrożne psy, które podobnie jak on zaczynają ujadać w różnym tempie. I takie sytuacje są czasami nie do przejścia. Pan Stach zwykle po tym siada z butelką niebieską. Gdy już się zmęczy nasuwa na oczy fotochromowe okulary i zaczyna bazgrać. Kiedyś wysypały mu się karteczki z kieszonki w spodniach. Wszystkie zapisane, na każdej nie określony bliżej gryzmoł w postaci wiersza z komiksem. Gdybym nie pisał wierszy to nie uwierzyłbym, że na tak małej karteczce można uwiecznić tyle bólu i cierpienia. Cierpliwie to znoszę, bo kto może zrozumieć poetę czy gryzmolarza jak nie drugi z tej samej praktycznie krwi, co snuje opowieści przez mgłę zapisaną na piasku. Banał, ale dzisiaj im więcej krzyków i pisków za oknem tym lżej mi się robi. W końcu ja mam jeszcze jakieś poczucie bezpieczeństwa w swojej rodzinie. Pan Staszek nikogo nie ma. Martwię się o niego czasami, i boję. Mam nadzieję, że codziennie z swoim rytuałem pod moje okno będzie przychodził. I zawsze da to coś, czego w żadnym sklepie nie można kupić. Dzisiaj myślę o tym, że tak ludzie szybko odchodzą.
93 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

31 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie