Podsumowanie

Rozmieniłem swoje życie na drobne,

potargałem je w zamieciach i burzach,

poraniłem je na głogach i różach,

by nie było do innych podobne.



Szafowałem,swoim życiem,bez miary,

nie myślałem bym miał kiedyś umierać,

że,przed końcem,trzeba będzie pozbierać,

rozwłóczone szczątki życia i wiary.



Rozsiewałem ziarna życia po polach,

czasem w żyzną role,czasem po ugorach,

może leżą w ziemi do tej pory,

inne może napotkała gorsza dola.



Jak pajęczyn,rozsnuwałem srebrną nitkę

i na drzewach oszronionych i na łąkach,

to na ścieżkach życia gdym się błąkał,

aż wysnułem moją przędzę życia wszystką.



Bez podwalin,swoje gmachy budowałem,

a spajałem tylko piaskiem i wodą,

nie dotrwały więc,wraz ze mną,wielka szkoda!

że budując,wybudować nie umiałem.



Wielka szkoda,że nie można repetować,

wyprostować co się w życiu naplątało,

wybudowąć mocniej,by przetrwało,

żeby życia minionego nie załować.
0 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

7 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie