bezsenność

wtulony w poduszkę mokrą od łez

o trzeciej dwadzieścia

szukam gładkich Twoich włosów

Twojego zapachu uśmiechu szczęścia

ręką wędrując po pustej pościeli

szukam Twej dłoni z obrączką

szmeru oddechu nie mogę usłyszeć

i chociaż tak blisko a jednak daleko

przytulam pustej przestrzeni cząsteczkę

i wydaje się że tutaj jesteś

jesteś i czuwasz jak dobry anioł

szepcząc że mi pomożesz



okryty kocem nadziei pocieszany

przez poranny trel wróbli za oknem

czekam na sen sen tak szcząśliwy

bo z Tobą w objęciach

bez słów wypowiedzianych zrozumiały

to nie jest tak chcę wykrzyczeć

lecz łomot serca i łzy tłumią ten okrzyk

nie można tak już więcej nie będę

a kiedyś spełnią się sny sny kolorowe

i na jawie nie we śnie poprowadzimy

miłosną rozmowę
0 0
8 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie