obłęd tego dnia dopada dłonie i twarz
depresja zawładnęła głową ciężką od myśli
nie nadążam czas śpieszy opadam z sił
sztorm i kilka burz wokół podłogi
sufit spada w dół
nie widzę nic prócz ściany z wyrytym twoim imieniem
wiem nic nie jest pewne
nie będzie potrzebne prócz słów pocieszenia
obłędny rycerz w przyłbicy i kapturze
odwiedza mnie każdej nocy
nie patrzę w jego oczy
koc pomaga na chwilę
ciemniej nie będzie umieram w zagubieniu
z szeptem modlitwy na ustach
podążam w kierunku zranionej duszy
otoczony kordonem żelaznych cierni
szarych róż
57 odsłon
obłędnie dotykam zagubienia
gubiąc oparcie podłogi
tańczę na linie zbyt cienkiej
nie zrozumiesz
zranionej duszy
dopóki nie złapiesz bukietu
szarych róż
a kolce ranią dogłębnie
kiedyś modlitwa
dziś poezja
wszystko to razem
daje kwiat zapomnienia
a zapach jego nieziemski