Przejdź do treści
garnitur szyty leży na dachu czarna papa na miarę krojony jak z samochodów kołpaki chłopaki na dysce wciągają nosem czarny proch nie wiem w co wierzysz gdy nie oglądasz mnie uwierz w ducha w sen idę w dym bohater nocy i dnia silne przedramiona twarde pięści pan życia i śmierci przy suce dwa psy chcą pomóc mi załączone koguty syreny ryk zgubiłem kilka gram trawa zielona zielone złoto na plecach odnowa biologiczna z czarnej tonfy lubię zwierzęta w poczekalni w lodówce hibernuję cztery żubry szalone noce i jej nogi po nich zawsze Białowieża się śni rano jeszcze ciepły ledwo widzę w lodówce ktoś nie zgasił światła
60 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

ciezjem 9 lat temu
Tak sobie czytam:

garnitur szyty leży
na dachu czarna papa
na miarę krojony

nie wiem w co wierzysz
gdy nie oglądasz mnie
uwierz w ducha w sen
idę w dym bohater nocy i dnia
silne przedramiona twarde pięści
pan życia i śmierci

przy suce dwa psy
chcą pomóc mi
załączone koguty
syreny ryk

lubię zwierzęta w poczekalni
w lodówce hibernuję cztery żubry
szalone noce i jej nogi

po nich zawsze Białowieża się śni
rano jeszcze ciepły ledwo widzę
w lodówce ktoś nie zgasił światła


Ustrzegł się autor patosu i innych pułapek losu. Początek zapowiadał niezły dramat egzystencjalny, potem tekst skręca w innym kierunku, ale i tak go kupuję.

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie