narodziłem się jak nieoszlifowany
diament
czysta kartka nie zapisana
całkiem nowy inny
ze zdrowym oddechem
chwilą płaczu
każdy rodząc się wita życie płaczem
potem szlifują uczą od nowa
w głowach nabijają jak list w butelkę
witam poranki
z mlekiem w ustach
gdzieś zostało by ssać na zdrowie
gdy myśli krążą
jak orły nad przepaścią
stoję
nie skoczę pogrzeb zbyt drogi
nie robiąc kłopotu
odchodzę w ciszę pokoju
robię kilka kroków w nowym roku
łyk szampana smakuję
jak życie wybucha
bąbelki jak świeży powiew oceanu
w duszy lekko krąż chwile niczym motyle
przecież jestem duży
kartka
zapisana porwie ją czas
podrze na oczach tłumów
na waszych oczach zapłakanych
diament
czysta kartka nie zapisana
całkiem nowy inny
ze zdrowym oddechem
chwilą płaczu
każdy rodząc się wita życie płaczem
potem szlifują uczą od nowa
w głowach nabijają jak list w butelkę
witam poranki
z mlekiem w ustach
gdzieś zostało by ssać na zdrowie
gdy myśli krążą
jak orły nad przepaścią
stoję
nie skoczę pogrzeb zbyt drogi
nie robiąc kłopotu
odchodzę w ciszę pokoju
robię kilka kroków w nowym roku
łyk szampana smakuję
jak życie wybucha
bąbelki jak świeży powiew oceanu
w duszy lekko krąż chwile niczym motyle
przecież jestem duży
kartka
zapisana porwie ją czas
podrze na oczach tłumów
na waszych oczach zapłakanych
1
2
1 odsłon