wypalony jak ziarno piasku na pustyni
niedopalony papieros na przystanku
im starszy tym bardziej nasiąknięty
gąbczasty mokry do szpiku kości
miękki jak galareta z octem
sprężysty gdy kieliszek podnosi
za kołnierz w szkole mnie targali
teraz gdy osiadłem na mieliźnie
okręt nie odpłynie przenika mnie życie
skryty w swoich pragnieniach
chucham na ciszę gęstych myśli
widzę więcej nie boję się przyszłych dni
niedopalony papieros na przystanku
im starszy tym bardziej nasiąknięty
gąbczasty mokry do szpiku kości
miękki jak galareta z octem
sprężysty gdy kieliszek podnosi
za kołnierz w szkole mnie targali
teraz gdy osiadłem na mieliźnie
okręt nie odpłynie przenika mnie życie
skryty w swoich pragnieniach
chucham na ciszę gęstych myśli
widzę więcej nie boję się przyszłych dni
2
1
1 odsłon