Przejdź do treści

Têtê malkuthach.

O sobie
ile jeszcze krwi ile wody popłynie czerwie żywią się mięsem zgniły świat cuchnie paplam nogami w błocie na walizkach przed świtem kończy się dzień niedopity odjeżdżam z karabinem w dłoni zabijam życie za życie tak zarabiam walczę mówią że o pokój nasiąknięty przenikam każde sfery myśli wykładam karty na stół w nic nie wierzę nie ufam im nie ufam nie powierzam sekretów których nie ma po burzy świat okryty spokojem jak świeżo jasny zachód przyjdź będę prosił co sił wdycham ozon płuca wypełnia gaz nocą krążę po mieście niczym ćma wokół latarenki jak na niebie blask skrzydeł trzepot szum w uszach kręcę się ulicami kręcą się liście w parku alejami płyną słowa w ustach ciasno światła tutaj nie gasną przed dwudziestą czwartą żuję gumę czasem ją palę nie wierzę w świat przegrany w dużych oczach patrzy strach chyba jestem gotowy do ukrycia nic żałuję pustka gra w duszy sza cisza przyjdź tutaj prosić nie mam sił
53 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie