Przejdź do treści

z palcem na spuście

O sobie
mój karabin jest długi życie zbyt krótkie by walczyć delikatne jak róże zrywane dla ciebie późnym wieczorem patrzył księżyc w twoje źrenice smutne po rozstaniu w okopie życie bywa twarde surowe jak suchary gdy braknie pocisków wysyłanych w przeciwną stronę zakładamy na broń bagnety biegniemy przed siebie patrzeć w oczy niewinne jak twoje po obu stronach przegrani zakochani w dziewczynie sprzed laty myśli w głowie kochanie dzisiaj umrę albo będę ranny pokonany przez nienawiść gniew generałów będę bez ręki na piersi z medalami dotykać twoich są na medal ale ja nie mam rąk nie mam nic prócz serca które krwawi całuję cię umieram z kolegami na surowym polu walki
63 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie