między ciszą a ciszą

w głębię domysłów trafne spojrzenie

przedsmak pieszczoty dziko tańczącej

pęcznieje cisza



kąpie się w winie

pluszcze szeptami



już zatopieni

już zbyt pijani

nie rozumieją swej zachłanności

zaspokojenie w męce przeklętej



i jeszcze dotyk

uśmiech w kąciku

niemożność bycia

razem do świtu



przykuta piersią do jego grzechu

głaszcze szorstkości by nie zapomnieć

uwiędła kołdra już w poprzek zwisa



oddycha cisza
0 0
7 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

17 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie