Cisza
W bezlitosnej ciszy tak leżę i myślę.
Nurtuje mnie obce i w świat wnikam ściśle.
Gdy zimno ogarnia- okładam promykiem.
Wpatrując się w ludzi miotających językiem.
Jak ktoś nie krzyknie, to znów unika.
Kiedy się pojawia, to inny znika.
Ktoś na palcach idzie, zaś inny marsz nadaje,
a kiedy biegnę, na drodze ktoś staje
trzymając dłonie- iskrami serca krzewi.
Płaszcz w przedpokoju spokojnie zawiesił.
Zamknięte słowa nie stronią w trudzie,
tylko walczą- w tym radosnym ludzie.
Rozmyślanie wzmaga strach i mocniejsze bicie,
karmiąc słabe ciała ciepłem sycie.
Z tęsknotą i z braku tak siadłam na chwilę.
I przed czym tak naprawdę się schylę?
Nikt tym słowom nie zaprzeczy okrutnie.
Nawet gdy stanie uparcie i obłudnie!
Cichutko krzykiem zabiorę swój śpiew.
Zostanie po mnie Ciepłej Ciszy powiew.
Nurtuje mnie obce i w świat wnikam ściśle.
Gdy zimno ogarnia- okładam promykiem.
Wpatrując się w ludzi miotających językiem.
Jak ktoś nie krzyknie, to znów unika.
Kiedy się pojawia, to inny znika.
Ktoś na palcach idzie, zaś inny marsz nadaje,
a kiedy biegnę, na drodze ktoś staje
trzymając dłonie- iskrami serca krzewi.
Płaszcz w przedpokoju spokojnie zawiesił.
Zamknięte słowa nie stronią w trudzie,
tylko walczą- w tym radosnym ludzie.
Rozmyślanie wzmaga strach i mocniejsze bicie,
karmiąc słabe ciała ciepłem sycie.
Z tęsknotą i z braku tak siadłam na chwilę.
I przed czym tak naprawdę się schylę?
Nikt tym słowom nie zaprzeczy okrutnie.
Nawet gdy stanie uparcie i obłudnie!
Cichutko krzykiem zabiorę swój śpiew.
Zostanie po mnie Ciepłej Ciszy powiew.
0
0
9 odsłon