samotnia zatłoczona

śnieżna ogarnęła mnie zimnem samotność

pod oknem czarnym srebrny księżyc leży

teraz niemych ust już sinych kruchość czuję

w matowym świetle kuszącego nagość poranka

płynę otwartym morzem w rozkoszne cierpień wzniosłości

mijając ciebie

mijam zwiewne, niepewne,nieczyste radości

białe sekundy dłużą się w ciepłe modlitw godziny

mijają mnie z szelestem i już tylko myśl jasnowłosa pozostaje



i tak co noc,mroczną i hałaśliwą,

cicho gwałcą mnie spojrzeń twoich wonne wspomnienia

rozkojarzonym przypadkiem rozwlekle mijając

krótkie chwile wzroku spotkań mgnienia

składam ofiarę-

w imię twoje-mojej radości nieobecnej

i w imię boga,który szaleństwem swoim

całe to świata istnienie spowodował

składam ofiarę w imię moich próśb nikczemnych

bo życia zwiędłego już moja ciemnowłosa dusza nie wytrzyma
0 0
9 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

63 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie