Cóż mogę

Cóż mogę



Cóż ci mogę ma miła obiecać,

Wśród bezkresnych księżycowych dróg.

Chcę miłości promyczek wykrzesać,

I przekroczyć wzajemności próg.



Księżyc chowa swoją tajemnicę,

Kryjąc buzię w jedną z małych chmur.

Zasmucając chwilą okolice,

Wyciszając lasu zwiewny chór.



Z tchnieniem wiatru las rozwarł ramiona,

Sennym pieniem ,jak nie ziemska zjawa.

Kwili cicho w kniei uwiedziona,

Niby taka sobie i niemrawa.



Dzwonem serca niech zadudnią skronie,

A świat Ducha ,możnością skrzydlaty,

Wzruszy serce,łzę szczerą uronię

I jak gwiazdy rozświeci zaświaty.



Po bezładzie myśli i nadziei,

Powikłane pośród nas ,nie błądzą.

By czas przeżyć ,błędów,czarodziei.

Chociaż chwilą ,niechaj chwilą sądzą.



Bladym świtem słońce udobrucha,

We łzach rosy, księżyc zamknie oczy.

Złotym światłem napełni otucha,

Bramę zamknie, beznamiętnej nocy.



Józef Bieniecki
0 0
7 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

7 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie