W drodze na szychtę

Fraszka-W drodze na szychtę



Gustlik i Józek od dziecka sąsiedzi,

Gdyby ich z boku ktoś ciekawy śledził,

Myślałby bracia ,do tego bliżniacy,

Dużo z wyglądu ,z charakteru tacy.



Oba na piwo, szychtę, do kościoła,

Dziećmi gdy byli łączyła ich szkoła.

Oba wżenieni z Chorzowa siostrami,

By rzec dokładniej -były blżniaczkami.



Dziś szli na szychtę,szli na drugą zmianę,

Piwo przed szychtą było więc wskazane.

W drodze Józkowi do kibla zachciało,

Gustlik i piwo ,poczekać musiało.



A czas ucieka,druga, już wpół trzeci,

Józka wciąż nie ma,a czas szybko leci.

Gustlik zmarkotniał,w klop idzie ku stacji,

Stało się cosik,myśli nie bez racji.,

Patrzy, a Józek klęczy w gównach grzebie,

Cóż on tam szuka?Pewnie po potrzebie!

Szczęka mi wpadła,może w końcu znajdę,

No nie zazdroszczę, masz po byku frajdę!

Czemuś tak gębę gównami umazał?

Wyjął lusterko i w nim ją pokazał.



Bo ci już czwartą przymierzać próbuję,

I w żaden sposób,nijak nie pasuje.



Józef Bieniecki
0 0
8 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

7 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie