Dwór- Zmierzch dworów.

Przyszły kolejne niewoli udręki,

Polskich wyrzeczeń, z najeźdźców poręki,

A świat bez twarzy budował pozory.

I leninowskie popierał potwory.



I koniec dworów dał początek wojny,

Świat ułożony, w miarę bogobojny.

Sięgnął dna piekieł, Sodoma, Gomora,

W sposób zbójecki wtargnęła do dwora.

W brutalnej pozie, brudnymi łapskami,

Kradła, niszczyła, co przyszło z wiekami.

Wszelki dostatek, umiar i porządek,

Głupotę chciwość stawiał nad rozsądek.



Wojna zdeptała, wraz z niemiecką butą,

Faszyzmu jadem, zarazą zatrutą.

Niosła ze sobą zgliszcza i zniszczenie,

Ból, krzywdy ludzkie, łzy krwawe, zdziczenie.

Co ogień nie zżarł, zarekwirowano,

W Reich wywieziono dla Niemców rozdano.

Wszystko co cenne. To złodziej światowy,

Parł do budowy niemieckiej odnowy.



Dwóch barbarzyńców poszło wspólną drogą,

I znów walczyła przeciw dwojga wrogom,

Ta Niepodległa, której wrogów noga,

Deptała dobra i Świątynie Boga.



O ile Niemiec wyrachowan będąc,

Kradł i ograbiał, równając nas z nędzą,

Ruski siał w świecie i strachu psychozę,

Strasząc normalność i ludzi kołchozem.



Reforma rolna jest formą przekleństwa,

Ma w sobie cechy prawdopodobieństwa,

Od Pana Boga , z Raju, wyganie Adama,

Gdy tuż przed nosem trzasła Jego brama.



Pozbawia wiecznie wszelkiego majątku,

Rzadko po latach wraca do początku.

Znajdując ślady, czasem zrujnowany,

Rzadziej zmieniony, a zdewastowany.



Moment wygnania odbija swe piętno,

I drogę życia narzuca pokrętną.

Pod górą stromą, cierniami uwitą,

Taką zostawiał wróg - Rzeczpospolitą.



I dwór powracał marzeniem niezmienny,

Tonął wśród kwiatów, w słoneczku promiennym,

Gazon przed domem, taras i pokoje,

Krzewy jaśminu, po ścianach powoje,

Dzieciarni krzyki, kucharek gderanie,

Strzelby i konie, tuż, na zawołanie.

Nie jedna rzeka spłynęła łzy polskiej,

Litewskiej, Poleskiej, Wołyńskiej, Podolskiej.





Profanacja dworu



Po wsze czasy w pamięci ludzkiej się zachowa,

Pobielany hendogi, dworek z Soplicowa.

Korczyna, Krasowców, Wodoktów, Krzemienia,

Dzięki opisom piękno się nie zmienia.

Jest ostoją polskości, świętością, azylem,

W którym wiek mijał jak przez jedną chwilę.

Jest nosicielem sensu, ładu, tożsamości,

Narodowej - Wyrazem najwyższych wartości.

Bezmyślnie wyniszczony przez lata zaborów,

Buciorami deptany ościennych potworów.



Obowiązek moralny i patriotyczny,

Nakazał gniazd bronić rodzinnych,

od wieków dziedzicznych,

Wzorem dziadów, pradziadów, dziedzictwo historii,

Było żywym przykładem, upadków i glorii.

Ów też obowiązek porastał w kulturze,

Szedł razem, równolegle i w polskiej naturze.

Nie zawsze bohaterom dało się ratować,

Niecne zamiary wroga - sąsiada, zepsować.

Stąd też upadki, zabory, niewole,

Hartowały duch walki, w dziesiątkach pokoleń.



Degradacja i utrata funkcji symbolicznych,

Efektem była skutków, wręcz katastroficznych.

Profanacja wnętrz domów, tam symboli świętych,

Domowników stawiała już w rzędzie przeklętych.

Pierwsza wojna wpisana w charakter totalny,

Wprowadza bezwzględną walkę, w skutkach

niepowtarzalnych,

Niszczy sacrum dworów, do faktów sprowadza,

Z zniszczeń rzadko powstaje i nowym odradza,

Burzy starą harmonię prawa i porządku.

Który stwarzał go wiecznym, z samego początku.



Każdy dom polski, z smakiem urządzony,

W żaden sposób przez wojnę nie był oszczędzony.

Uległy zniszczeniu, najpierw wnętrza domu,

Przedmioty, sprzęty, mury, zniszczenia ogromu,

Ze szczególną wściekłością padł na biblioteki,

Książki, obrazy, fortepian. Zbierane przez wieki.

Profanują szczególnie, jakby ich autorzy,

Byli ich oskarżeniem, jak prokuratorzy.



Kiedyś pięknem wypełnion, poprzez dzieła sztuki,

Oręż i malarstwo, wieczne starodruki.

Dzisiaj stały bezkształtne, już szkielety murów,

Bez okien i dachów, ramy puste, bez podobizn królów,

Opłakane w swej grozie, stłukłej porcelany,

pomiędzy szczępami,

Książek, które sieczono z wściekłością szablami.

Ze złością traktowano rośliny, zwierzęta,

Jakby ich tu obecność była też przeklęta.

Niszczono bezmyślnie, skutecznie, by w chaosu sensie,

Mieć do gospodarności Polaków pretensje.



W fazie pierwszej przegranej, to wojska niemieckie,

Wykorzystały dwory, też wojska sowieckie,

Tworzą sztaby, szpitale, stajnie, magazyny,

Urządzano katownie. Częściej bez przyczyny.

Niszczono dla niszczenia, szła nie armia- Orda,

Upajała się mordem i w niszczeń akordach.

Właścicieli zsyłano jak za czasów cara,

By on i rodzina, czasem nie ocalał.

W Starobielsku zgładzono, Charkowie, Katyniu,

W wielkich mordach zabito na Polskim Wołyniu.

Dwory zaś oddano w nadzór komisarzy,

I burzono- akcent nowych gospodarzy.



Czasy reformy rolnej wniosły więcej szkody,

Niż wojny wieków wszystkich, w tym dzikie narody.

Teraz Rosja zaczęła rabować formalnie,

W zorganizowany sposób i profesjonalnie,

Miała różny przebieg, większości uciekała,

Część do domostw, ponownie wracała,

Jeden, drugi przypadek bywał bez znaczenia,

Reforma była formą, ich wydziedziczenia.

Rozkradany majątek, na skarb zwany państwa,

Właścicieli niszczono lub w ramach poddaństwa,

W wszelkich formach upodlić ziemiaństwo i uczyć od dziecka,

Iż najbardziej prawa - jest władza radziecka.



W Polsce przeniesiono dwory do kilku skansenów,

Zależnie od regionów, różnych barw, odcieniów,

Aby charakter dworu został zachowany,

Do czego przez wielu bywał powołany.

Jedną z kategorii, to muzeum dworu,

Ta forma się nie trzyma dokładnie rygoru,

Tematycznie traktując, zajmuje się wnętrzem,

Hymnem, ubiorem szlachty, tradycji odwiecznej,

Poświęcone Rejowi, pisarzom, rzeźbiarzom,

Rolnictwu, myślistwu, poetom, malarzom.

Inne są właścicieli, kultywują tradycję ziemiańską.

Kolejne zatraciły już tradycję pańską.

W wielu są pensjonaty, siedziby firmowe,

Wiele pustych ginie, czeka na odnowę.

Ducha czasów w większości już dworów brakuje,

W historiach ino starych, pamięć pokutuje.



Józef Bieniecki
0 0
6 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

20 online · Wisia
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie