Przejdź do treści

Tatry-U podnóża.

Po tafli wód,
Smugami wiódł,
Skąpane słońce w śniegu.
W prześwitach chmur,
Spływał od gór,
Na rzeżkim wietrze -w biegu.

Od nieba wiał,
Jak morski szkwał,
Nie rażąc szumem fal.
Ciszą usypiał,
Z żródeł jej chlipał,
Od swych podniebnych hal.

A śnieg się skrzył,
Pośród skał wił,
Na skałach atramencie.
I mrugał nocą ,
Kiedy migocą,
Na nieba firmamencie.

A lasu jeż,
Jak dziki zwierz,
Warował u podnóży.
Wygaszał ćmę,
Lawiny lwie,
Nawały śnieżnej burzy.

Józef Bieniecki
33 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie