Tatry-U podnóża.

Po tafli wód,

Smugami wiódł,

Skąpane słońce w śniegu.

W prześwitach chmur,

Spływał od gór,

Na rzeżkim wietrze -w biegu.



Od nieba wiał,

Jak morski szkwał,

Nie rażąc szumem fal.

Ciszą usypiał,

Z żródeł jej chlipał,

Od swych podniebnych hal.



A śnieg się skrzył,

Pośród skał wił,

Na skałach atramencie.

I mrugał nocą ,

Kiedy migocą,

Na nieba firmamencie.



A lasu jeż,

Jak dziki zwierz,

Warował u podnóży.

Wygaszał ćmę,

Lawiny lwie,

Nawały śnieżnej burzy.



Józef Bieniecki
0 0
6 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

14 online · Wisia
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie