Przejdź do treści

Matma.

Nie, nie pytam cię dlaczego,
Jak z tą matmą, jakie wzory.
Wiem ci dobrze mój kolego,
Jakie trapią cię horrory.

Plus z minusem już się myli,
Znak równości, jak skazanie.
Na ściąganie nie ma chwili,
Albo grozi ci wygnanie.

Słupki w oczach ci się mylą,
Ściągi z chustkami do nosa.
Boże! Obdarz, że mnie chwilą,
Choć na dymka z papierosa.

Liczby ci się dwoją, troją,
Ach, czemu żem taki tępy?
Bym zamienił głową moją,
Z tą co z matmy ma postępy.

Mały duszek wewnątrz grozi:
Nie zadałeś sobie trudu.
Dzisiaj wzdychasz wciąż do Bozi.
Wczoraj, umierałeś z nudów.

Jaka praca, taka płaca,
Obyś wnioski chciał wyciągać.
W głowie przestanie przewracać.
Byle liczba ci urągać.

Józef Bieniecki
36 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie