Na karuzeli życia.

Tak, - chętnie bym siadł,

W chmurach mych nadziei.

Wracał gdzie wiatr,

Skrzypkiem brzmi wierzei.



Stopił myśli głęboko,

Wśród jesiennych wód.

Wiatrem siał szeroko,

Wiekiem skryty brud.



Falą wspomnień nie wracał,

Codziennie do przodu.

Ścieżką nową przechadzał,

Bez kukieł pochodu.



Wspiął się w górę potoku,

Gdzie słońce się ślizga.

W rozkochanym oku,

Z księżycem umizga.



Na tęczowym niebie,

Liczył akwarele.

Z gwiazdami rozmawiał.

Nie mówił za wiele.



Spijał krople potoków.

I rosę w jutrzence.

Deszczu wychwytał krople,

Łzy wzruszeń panience.



Upajał się zapachem.

Odurzał urokiem.

Jednakowo widział,

W mroku, dziennym okiem.



Józef Bieniecki
0 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie