Na krawędzi.
Na krawędzi zimy.
Jesień jeszcze hoża.
Zapłakana deszczem,
Nim spłynie do morza.
Zapłakana deszczem,
Smętne miny stroi.
Jeszcze pomyślałbyś,
Że się zimy boi.
Że się zimy boi,
Nie wiem ci dlaczego.
Dwoi się i troi,
To przecież nic złego.
To przecież nic złego,
Że czas pory zmienia.
Na krawędzi zimy,
Starość jej doskwiera.
Starość jej doskwiera,
Choć tęczą rumiana.
Stroi się bogato,
Jak zamożna panna.
Tak urocza panna,
Umyka starości.
Kiedy przyjdzie sanna,
Przestanie się złościć.
Józef Bieniecki
Jesień jeszcze hoża.
Zapłakana deszczem,
Nim spłynie do morza.
Zapłakana deszczem,
Smętne miny stroi.
Jeszcze pomyślałbyś,
Że się zimy boi.
Że się zimy boi,
Nie wiem ci dlaczego.
Dwoi się i troi,
To przecież nic złego.
To przecież nic złego,
Że czas pory zmienia.
Na krawędzi zimy,
Starość jej doskwiera.
Starość jej doskwiera,
Choć tęczą rumiana.
Stroi się bogato,
Jak zamożna panna.
Tak urocza panna,
Umyka starości.
Kiedy przyjdzie sanna,
Przestanie się złościć.
Józef Bieniecki
0
0
1 odsłon