Przejdź do treści

Na łów.

Dzyń, dzyń dzwonią dzwonki,
Zimowe skowronki.
Skrzą się pola świeżej sanny,
Od zorzy porannej.

Mrozem luty ziemię ściska,
Odstrzeliły już drzewiska,
Ledwie oko nie wykole,
Na mrozu niewolę.

Dzwonią dzwonki i dzwonią,
Sanie ,sanie gonią.
Ciągnie Kasztan i Siwy,
W śnieżnej parze grzywy.

W śniegu lasy spowite,
Tajemnicą okryte,
Tylko czasem z pod burki,
Błyśnie lufa dwururki.

Cichnie dzwonków muzyka
W sercu matecznika.
W dali Kusy ujada,
Goniąc lisa sąsiada.

Pędzi jeleń przesieką,
Skręcił w knieje nad rzeką.
Krótka sfory narada,
Rezygnacja -zajada.

Nieudane dziś łowy,
Huk przecina dąbrowy.
Spłoszył zanim uderzył,
Nim stokrotnie wymierzył.

I co żyło precz znikło.
Z nim szczekanie ucichło.
Odwiedzają paśniki,
Nawet milczy wiatr cichy.

Józef Bieniecki
37 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie