Nad granią
Nad granią
U żródeł młaka,wodne oka,
I strugi rynna,a głęboka.
Z tarasu ,w taras, z zbocza tryska,
Do jamy -studni,u urwiska.
Na skalnej półce,nad przepaścią,
Szarotka gniazdko swe uwiła.
I tworzy jedno z skały maścią,
W jedność podłoża się wtopiła.
Kosodrzewiny krzaki krępe,
Wciąż się styrmają ku przełęczy.
Jeden drugiego trzyma rękę,
A tam pod wierchem,prawie klęczy.
Smreki wspinają się ku górze,
Dumne na dole trzymią głowy.
Bo to ich ziemia i przedmurze,
Korona, kamień szmaragdowy.
A w kalin kępie,liście kołem,
Stał jawor,z płowym jasnym czołem.
J snół wspomnienie o kochankach,
Którzy odeszli tego ranka.
Orły krążyły ponad granią ,
Była ich domem i przystanią.
Na półce skalnej,przykucnięta,
Szczerzyły dzóbki,dwa pisklęta.
Józef Bieniecki
U żródeł młaka,wodne oka,
I strugi rynna,a głęboka.
Z tarasu ,w taras, z zbocza tryska,
Do jamy -studni,u urwiska.
Na skalnej półce,nad przepaścią,
Szarotka gniazdko swe uwiła.
I tworzy jedno z skały maścią,
W jedność podłoża się wtopiła.
Kosodrzewiny krzaki krępe,
Wciąż się styrmają ku przełęczy.
Jeden drugiego trzyma rękę,
A tam pod wierchem,prawie klęczy.
Smreki wspinają się ku górze,
Dumne na dole trzymią głowy.
Bo to ich ziemia i przedmurze,
Korona, kamień szmaragdowy.
A w kalin kępie,liście kołem,
Stał jawor,z płowym jasnym czołem.
J snół wspomnienie o kochankach,
Którzy odeszli tego ranka.
Orły krążyły ponad granią ,
Była ich domem i przystanią.
Na półce skalnej,przykucnięta,
Szczerzyły dzóbki,dwa pisklęta.
Józef Bieniecki
0
0
10 odsłon