Nad uroczyskiem
Nad uroczyskiem
Nad uroczyskiem stałem ,wraz z księżycem,
Świat posępny nas sępił ,przymróżonym licem.
Niepewnością chwili zniewalał ponury,
Z drzew złamanych kikutach,szczerzył swe pazury.
Zamieszkało tu licho i w ludzkim szkielecie,
Baje i przekleństwa o północy plecie.
Przepoczwarza się często i na pieńku siedzi,
Wyłupiastym okiem wszystkich wokół śledzi.
Dziuple wiekowe ,jak wejścia otchłani,
W bezksiężycowe świeciły oczami.
Zaklęte i milczące,a nocy atrament,
Poraża strachem,a na duszy zamęt.
Nocą się ciągła,bielą powleczona,
Zmora dziwaczna,milcząca w welonach.
Suneła wężem ,a mnie się zdawało,
Że anakonda chce pochłonąć ciało
Strach razi bezruchem,na uwięzi stałem,
W dwa ślepia czerwone wpatrując zadrżałem.
Wiatr potrząsnął zjawą z oczu łuska spadła,
Mgielna węża powłoka w drzewach się rozpadła.
Uroczysko wciąż straszy,bożkowie wiekowi
Rzucają grosz przestrachu,niewinny lub wdowi.
Zaczajeni wśród kniei ,już wiekowi starcy,
Wiedzą, jak przed wiekami,dziś też strachu warci.
Józef Bieniecki
Nad uroczyskiem stałem ,wraz z księżycem,
Świat posępny nas sępił ,przymróżonym licem.
Niepewnością chwili zniewalał ponury,
Z drzew złamanych kikutach,szczerzył swe pazury.
Zamieszkało tu licho i w ludzkim szkielecie,
Baje i przekleństwa o północy plecie.
Przepoczwarza się często i na pieńku siedzi,
Wyłupiastym okiem wszystkich wokół śledzi.
Dziuple wiekowe ,jak wejścia otchłani,
W bezksiężycowe świeciły oczami.
Zaklęte i milczące,a nocy atrament,
Poraża strachem,a na duszy zamęt.
Nocą się ciągła,bielą powleczona,
Zmora dziwaczna,milcząca w welonach.
Suneła wężem ,a mnie się zdawało,
Że anakonda chce pochłonąć ciało
Strach razi bezruchem,na uwięzi stałem,
W dwa ślepia czerwone wpatrując zadrżałem.
Wiatr potrząsnął zjawą z oczu łuska spadła,
Mgielna węża powłoka w drzewach się rozpadła.
Uroczysko wciąż straszy,bożkowie wiekowi
Rzucają grosz przestrachu,niewinny lub wdowi.
Zaczajeni wśród kniei ,już wiekowi starcy,
Wiedzą, jak przed wiekami,dziś też strachu warci.
Józef Bieniecki
0
0
7 odsłon