Po deszczu
Po deszczu
Wciąż bezmiar na liściach nie otrząsłej rosy,
One chwilę zlewały na ziemię niebiosy.
Wiatr zaszumiał wśród drzewia,oddechem porwistym,
Ziemię kryjąc mgłą zwiewną i mechem puszystym.
Już obeschły wiatr pośród,liść szelestem gdera,
Szpary czyniąc w listowiu ,promieniem zaziera,
Słońce zza chmur wypływa,baraszkując wokół,
Wcześniej nie dało odczuć,co za pora roku.
Widnym dzisiaj szlakiem po ziemi przewodzi,
Tęczy widny argument ,z deszczu wzrósł powodzi,
Teraz czyniąc z akwarel nadziei korowód,
Niebo łączy z ziemią,raju czyniąc ogród.
Wśród omszałych kamieni,płynął strumyk płowy,
Z czasem w ziemi wypłukał,jary ,doły,rowy.
Deszczem dużo wzmocniony,wyszedł z granic brzegu,
Olszy stopy lizając,te rosły w szeregu.
W czasie suszy ukryty,tak bywa schowany,
Czołem brzegów połączon,w nie wkomponowany.
Idąc lasem na przełaj wpadałeś w rów czasem,
Ponad kolana,często równo z pasem.
Linia lasu otwarła, łąki i pastwiska,
Łachy piasku złocone ,rdzawe całkiem z bliska.
Przywitały się z niebem,wypełzawszy z ziemi,
I pławiły się w słońcu,z niebios ,błękitnymi.
Józef Bieniecki
Wciąż bezmiar na liściach nie otrząsłej rosy,
One chwilę zlewały na ziemię niebiosy.
Wiatr zaszumiał wśród drzewia,oddechem porwistym,
Ziemię kryjąc mgłą zwiewną i mechem puszystym.
Już obeschły wiatr pośród,liść szelestem gdera,
Szpary czyniąc w listowiu ,promieniem zaziera,
Słońce zza chmur wypływa,baraszkując wokół,
Wcześniej nie dało odczuć,co za pora roku.
Widnym dzisiaj szlakiem po ziemi przewodzi,
Tęczy widny argument ,z deszczu wzrósł powodzi,
Teraz czyniąc z akwarel nadziei korowód,
Niebo łączy z ziemią,raju czyniąc ogród.
Wśród omszałych kamieni,płynął strumyk płowy,
Z czasem w ziemi wypłukał,jary ,doły,rowy.
Deszczem dużo wzmocniony,wyszedł z granic brzegu,
Olszy stopy lizając,te rosły w szeregu.
W czasie suszy ukryty,tak bywa schowany,
Czołem brzegów połączon,w nie wkomponowany.
Idąc lasem na przełaj wpadałeś w rów czasem,
Ponad kolana,często równo z pasem.
Linia lasu otwarła, łąki i pastwiska,
Łachy piasku złocone ,rdzawe całkiem z bliska.
Przywitały się z niebem,wypełzawszy z ziemi,
I pławiły się w słońcu,z niebios ,błękitnymi.
Józef Bieniecki
0
0
15 odsłon