Przejdź do treści

Poranek.



Na rzewnej nucie rannych łez.
W włosach anielskich ranka.
Łzawiącym kiściem pachnie bez,
Rozczulon łzą poranka.

Wietrzyk miłosną nuci pieśń,
Przemyka tuż nad ziemią.
Tam u ruczaju zawisł, gdzieś.
W rzewnych kaczeńcach drzemią.

Wokoło studni, krąg lip,
I stary grzbiet żurawia.
Głośno narzeka, skrzyp, skrzyp, skrzyp.
Gdy wiadro z niej wyławia.

W podmokłej łące żabi skrzek,
Na ranne wyszły gody.
A głos bociani klek, klek, klek.
Zwiastuje zmierzch pogody.

A od chlewika stadka ćma,
Rozpływa się w powodzi.
Też pokrzykuje kwa, kwa, kwa.
Nie wiedząc o co chodzi.

Od budy groźny Bamba głos,
Gdy szczeka hau, hau, hau.
Na nutach płynie rannych ros,
I Siwki miau, miau, miau.

Józef Bieniecki
33 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

10 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie