W przyrodzie.

Złote ścierniska mgła rankami ścieli,

W śnieżnych sukienkach jak nieba anieli.

Nim tarczą słonka ziemię tą oświecą,

W niebo ulecą.



A skowronkowie czując chłód jesieni,

I złote zmiany na bujnej zieleni,

Dzwonią swe pieśnie, po żyznych ugorach,

Łąkach i polach.



Boćki poważne stanęły na łące,

I choć przyświeca słonko gorejące,

Coś na poważnie we swych stadach radzą.

Klekocząc wadzą.



Na miedzy w polu,zasiedziała róża,

Gęsta nad wyraz ,krzaczasta i duża.

Różane kajki łagodnej pasteli.

Bóg jej przydzielił.



W zakolach rzeki górskiego potoka,

Jaz w głębi skryty podwodnego oka.

Woda jak kawa po ostatniej burzy.

Kłębi się chmurzy.



Jodły z smrekami nie porzucą szaty,

Tworzą z sosnami lasu strój bogaty.

Tylko liściaste wmalują w zieleni.

Tchnienie jesieni.



Na kartofliskach czuć smaki ziemniaków,

Na skłonie nieba, rój wędrownych ptaków.

W czas nostalgiczny uderzając strunę.

Posypie runem.



Józef Bieniecki
0 0
7 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

44 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie