Złote obrączki

Lubię patrzeć w twe oczy i szeptać ci słówka,

A uśmiechem je wita cała twoja główka.

I wargi pływają i drżą mimo woli,

Jak byś brała już udział we słownej swawoli.

Słów moich nie odpierasz,stajesz się bezwolna,

Łagodniejsza, przystępna,jak nigdy pokorna.



Naraz temat zmieniam,tak niby niechcący,

W harfy nutek słodziutkich,zazgrzytał ton grzmiący.

Niby to na jawie,a niby to we śnie,

Robię to otwarcie,ale bezboleśnie.

Abyś mogła uwierzyć,że snem niby było,

Myśleć ciągle musiała-śniło się, nie śniło?



Usłyszałaś ton słodki,znów przemiłe słówka,

Figlarnie główkę chylisz,uśmiechnięta główka.

Chmura niepewności, zapałów nie studzi,

Na chwilę obumarło,od nowa się budzi.

Iskierka rozgorzałą,płomień, chociaż drżący,

Serce nam oświetla,ciepły, migający.



Igrałbym pewnie jeszcze lecz serce nie sługa,

Czasem szkoda,nić życia krótka ,a nie długa.

A i ucho dzban nosi!Choć ja nie polityk,

Już nie będzie gderania ,ani żadnych przytyk.

Szeptam ,patrzę,przemyślam-czas swoje tu zrobi,

W końcu obie nam ręce złotem przyozdobi.



Józef Bieniecki
0 0
8 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online · Zaimek
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie