Monument

Nagości zamęt z głowy wylany atrament
Wygryziony wzrost nie wspomni już wprost
O tejże naturze widocznej bezzwłocznie
Naocznie potocznie umilkła już dawno

Zbudujmy monument tej dumy instrument
Ślepca co niesmak poczuje przez szarość
Który dziś zamilkł byś się utożsamił
Prawdziwy postulat nie woła konsula

Przypadku spójność w układankę bujną
Dołóż co w ręce odebrano Ci w męce
Oni widzą a on nie widzi, że szydzą

Templariusz zdradziwszy z rozumem monument
Nadchodzi by grodzić a czujność osłodzić
W swej chandry bezmiarze ogląda witraże
Cichych świadków ironii przypadków

Na łamach światła nikczemność zgasła

Odchodzi bez pytań
Za późno by pytać
2 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

15 online · cenzor
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie