sylwestrowe wieczory

podliczam je sumiennie. odkurzam albumy.
w tym jestem jak bławatek, w tamtym wprost z purpury.
w trzecim czarna klasyka ozdobiona szarfą,
w czwartym centki pantery zmysłowo się marszczą.

a dzisiaj, aby czółka nie marszczyć, że w domu,
nalewam lampkę wina - sobie, no bo komu!?
w szafie zwisa mi nowa grafitowa kiecka,
i jeszcze ta w pepitkę z wycięciem na plecach.

coś czuję, że tym winem zaleję się cała
- od papci aż po golfik. i tak będę stała
- winna, nieco wstawiona... wiersz napiszę może...
bo nigdy nie spisałam na fleku (broń boże!)

albumy precz odrzucę, wcisnę do pawlacza,
TV zaraz odpalę, nakroję sękacza..!
i padnę przed pólnocą - komórka obudzi
- sms z życzeniami od życzliwych ludzi.

po głowie myśl zatańczy, że nie ma dramatu,
bo wszak wykorzystałam kawał deputatu
na tańce i szaleństwa, sylwestrowe bale,
więc dzisiaj czas skorzystać z zacisza sypialni.
7 8
1 odsłon

Komentarze (8)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 13 lat temu
w sypialni sen chodzi cichutko i jest fajnie
pańcia 13 lat temu
jakie cichutko? tak petardy strzelają, że własnych myśli nie słychać :)))
gizela1 13 lat temu
petardy są spoko
pańcia 13 lat temu
ale spaćnie dadzą, póki nie ucichną. Ale ładnie za oknem
gizela1 13 lat temu
szafirowo
pańcia 13 lat temu
no właśnie:) i kolorowo :)
takietam 13 lat temu
a wzmiankowanego wina nalać możesz dla mnie z przyjemnością
włączę się w Twoje dywagacje na temat
pańcia 13 lat temu
takietam, nie ma sprawy - trunku tegoż dostatek -jeszcze z roku 2008 kilka literków się ostało - z własnych winogron :) co do dywagacji o balowych kieckach...hmmmm... ciekawe by były :))
15 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie