Przejdź do treści

Epilog parkingowy

Od siebie
Zaparkowałem chropawy tekst ( miałem przy tym stłuczkę z podświadomością) Tym samym odebrałem mu odrobinę wiary w mądrość kierunkowskazów Teraz formuję okaleczone krawędzie na gładko niczym raz na zawsze ustalone miejsce i układam w garbate sterty jego wolną wolę Kiedy płonie w piecu mogę mu ofiarować tylko dym ( może coś znaczy taka lekkomyślność w drodze przez komin) od samotności do samotności Chromy był ten tekst wszak kiedy mówi się tylko do siebie pisze się także w bezruchu (dlatego swobodnie pali się cały nigdy niedrukowalny almanach moich bękartów) ten basowy lament głuchoniemoty wykłócającego się o miejsce na parkingu jakby miało to coś wspólnego z jego miejscem na grób Zupełnie jak w kinie na czeskim filmie rząd trzeci miejsce pięćdziesiąte pierwsze Dokonało się i poniosło wskrzesić jakąś nieważną chmurę
56 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie