Przejdź do treści

Naga ideologia pięty albo średniozamożny wiersz omamów

Mroczne
Nie korzystać, zostawić najnowsze wynalazki. Wiersze nas bolą, nagie aż do zupełnego zatracenia Rozczytały światło w słabości, zupełnie tak, jakby nie trafiały do nich ich samych umowne przekonania, jakby kreślarnia patyków po ziemi mogła zaznać ciężaru, pokonać powierzchowny dren, matrycę krwi, zatroskanej w krzywych piętach. A tamte globy stępiały, zrobaczywiała najmniejsza nawet mapa Byłem, ponownie w mojej magmie żółtka byłem ; jedno, wielkie zimno ( zapadły się wszystkie, boskie żarówki ) powyłapywałem wychłodniałe groby tylko do mojej próżni, musnąłem kolejny, pełny puchar, tak, jakby szczytował, górował, wchodził w braterskie układy ze studium mojego żołądka. Z jajka wszak nie tylko rodzą sie gady czy ptaki Unieś wraz ze mną ten rozdeptany przypadek, dniem narodzin mlaśnij, lecz cicho ( w kącie czai się przyszłość ) chwilowo, wręcz absurdalnie chwilowo, przypadek aż do znudzenia szczęśliwy noszeniem różowego szkiełka Zdefiniować niezaradnie, po szczeblu rozmowy, której suche ostrze tuż pod nagą stopą, zdefiniować ostrze trawy, każdy jej podniebny sztylet Niepomny byłem prośby, co z garści zapamiętałej niczym morderstwo z premedytacją, niczym omamy nad nagą ideologią piety Ja, gad.
65 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie