Przejdź do treści

Zastawa pod zastaw 1

Wiersze jak plamki plemników. Suchość w krtani oddala się w stronę, skąd można i na papier przelać opowieść o sobie, że życie bez siebie jest tak możliwe, że aż niemożliwe i że zawsze będziesz sama, a ja sam. Wiersze jak wielkie pocałunki w równie wielkich żarnach, darmowe otręby, wyżebrane prolongaty. Dojrzewamy do siebie niczym jabłka jesienią, wciąż jesteśmy odmianą wczesnej papierówki. Tak trudno wyprasować kanciasty krawat na trójkątnej gwieździe, która tuli się w piersiach twojej matki, mojej matki, wyzywająco lękliwa przed absolutnym spękaniem. Już nie wierzę samotnej przemowie, monologom umiejącym wtapiać się łatwo w pejzaż. Wszędzie, jak nie w górę, to w dół. Wiersze jak nienasycenie, pochłaniają równowagę niczym fajerwerki. Obliżę się sam, skostniałym już rymem, otworzę na korzeń, oko i wielkie otręby, choć dziwak bardzo rzadko opuszcza swoje lokum.
58 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie