A.K.T

Okładka: A.K.T
Wygenerowano przez AI
Patrzę spod przymrużonych powiek na pęknięcia w suficie. Nie wiem, skąd się wzięły. Może zawsze tam były.

Ciało odchodzi bezdźwięcznie. Najpierw coś przestaje należeć do środka, potem reszta tylko za tym podąża.

Leżysz obok. Czuję ciężar twojego ramienia. Przez chwilę jeszcze jesteśmy jednym ciałem, choć każde z nas już gdzie indziej.

Przesuwam dłonią po skroni. Za oknem jest jasno. Wiatr porusza firanką. Na ekranie iPhone'a pojawia się godzina.

Wstaję.

W pokoju stoją nasze rzeczy. Sofa, na której zasypialiśmy. Materiał wybrany razem. Industrialne półki, mające pomieścić nasze książki. Skrzynia po mojej babci.

Wszystko jest na swoim miejscu.

Tylko nas już nie ma.

Patrzę na to mieszkanie jak na ciało po operacji. Niby niczego nie brakuje, a jednak nie można wrócić do dawnego kształtu.

Myślałam, że rozpad będzie głośniejszy. Że coś pęknie, przewróci się, rozbije. Tymczasem wszystko rozpada się po cichu.

Może właśnie tak kończą się rzeczy długo próbujące się nie skończyć.

Stoję pośrodku pokoju i patrzę na pęknięcia w suficie.

Nie wiem, czy były tam wcześniej.

Teraz je widzę.
0 0
7 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

6 online · merlin39
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie