Przejdź do treści
Czytanie

Czym się stałem

miarą bezkresności bytowania linią ciągłą w kalendarzu ledwo łączącą poniedziałki nie licząc niedziel bo to dzień w którym Bóg stworzył siódmy grzech główny i do dzisiaj z nim żyje w węźle małżeńskim wyjałowionym organizmem z wypaloną duszą i resztką sadzy drylowanej szczęściem kominiarza czy też pani w okularach siedzącej za kasą dyskontu widzianego z zaplecza kiedy kradnę przeterminowane mleko niczym jestem nawet obojętność omija mnie szerokim łukiem niewidzialności pomrukiem głosów wijącym się nad pochyloną głową pchającym siłą tornada słowa w zakurzone od czasu włosy nawet niczym bo to czymś też być może chyba że puszką w którą patrzę z nadzieją że pozwoli na kolejny łyk przypomnienia że mam nie pamiętać jak było dobrze kiedy wierzyłem w ludzią bardziej niż gwiazdą co i tak w sumie stały się łożem Madeja i świecą nawet za dnia przez czarne okulary złudzenia
77 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

29 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie