Przejdź do treści

Po...

O życiu
po czwartym dniu milczenia na gałęzi siedząc patrzę w nurt rzeki za często dotykana kora obrała kształt zdrętwiałej ręki myśl buduje piaskowe zamki w krótkich odstępach przelanej wody zanurzone stopy porastają rzęsą strojną w gwiazd kolory układając otwarte muszle pomiędzy sękami mijam suche cienie zwiotczałe od księżycowej pełni po czwartym dniu nie mogę zasnąć będąc ptakiem siedzę na skraju okna patrząc w twe oczy snem się obdziewasz między podłogą a zgiętą lampką nad koszulą i spodniami niedopranymi od potu po zbyt dobrze zakończonej nocy moknąc na krawędzi czerwonego dachu z piór otrzepuję skradzione westchnienia niemy śpiew ptaków i lot nietoperzy spętla włosy moczone w mleku przemijam obok ciebie pełen ziarna nieurodzaju w czwartym dniu milczenia gotowym od zaraz na gest przebaczenia jednym skinięciem palca
52 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 13 lat temu
ładnie z tym przebaczeniem w:)

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie