Przejdź do treści

Słońce

słońce... życie ty moje myślą powracające z każdym wschodem i zachodem jakiego dożywam dziękując Bogu za bliskość miejsc jakie widzę i dotknąć nie mogę i równocześnie pragnąc dostaję tylko zapach ze smutną twarzą żebraka stworzonego na podobieństwo swoje i twojej osoby coraz silniejsze... palące jak obłędne koło kalejdoskopu skupionego między łzami a tęczą lejącą strumienie chmur na niebieski młyn przemijania wracasz i odchodzisz dniem prowadząc po krętych drogach oślepienia nocą stając się wyziębłą twarzą księżyca zmarszczonej szelestem fal jezior przy brzegach pełnych trzcin złamanych wiatrem jest w tobie moc zasianych ziaren dusz i ognia palącego istoty słów malutkich atomów bycia twojego obrazu jak pragnę namalować każdym zmysłem pozostałym pod paznokciami zalanymi krwią tęsknotą i zazdrością dla upamiętnienia chwil kiedy zrozumiemy że my nie jesteśmy błahostką wiecznej miłości tak silnej że świat w jakim nas zrodzono będzie obojętną pauzą podczas beztroskiech nocy na tle gwiazd spadającymi w środku wojny ...na poduszki
54 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Ewa Hulak 10 lat temu
moc istnienia jest wielka piękna nieskończona
zadumałam się dziękuje

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie