Przejdź do treści
Czytanie

Sytilizacja

po trzystu sześćdziesięciu pięciu dniach czekania zwątpiłem zszedłem z trawnika przemoczony smutkiem balkon zawsze otwarty od wiosny do zimy ani razu nie wyjrzałaś wietrzyłaś duszę nie będę czekał na następną wigilię przełamię opłatek i życie z dniem pierwszego dnia roku stanę się powietrzem wciągniesz je głęboko wykasłując moje imię z popiołem i dymem
64 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

82 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie