Zostałeś na mojej skórze,
wiatr wpada przez okno,
otula chłodem poranka,
jakby chciał zastąpić cię.
Poranek wolno przechodzi w dzień,
myślę o tobie i nic nie mówię,
wystarczy, że wiatr wszystko wie,
pod naszym niebem chcę kochać wolno.
Dzień się budzi, my jesteśmy,
niekompletni, rozebrani, bezczasowi.
Topniejemy jak lody w swoich dłoniach nie mówiąc nic.
wiatr wpada przez okno,
otula chłodem poranka,
jakby chciał zastąpić cię.
Poranek wolno przechodzi w dzień,
myślę o tobie i nic nie mówię,
wystarczy, że wiatr wszystko wie,
pod naszym niebem chcę kochać wolno.
Dzień się budzi, my jesteśmy,
niekompletni, rozebrani, bezczasowi.
Topniejemy jak lody w swoich dłoniach nie mówiąc nic.
1
0
9 odsłon