i ogień zaczyna tlić się w kominku,
przygotowujesz dla mnie kolację
z kawałków blaknących wspomnień.
W kwiecistym fartuchu
ukrywasz swoją wspaniałą urodę,
chociaż czas delikatnie stuka do twoich drzwi.
Twoim panem jest rodzinna więź,
a sługą chęć.
Mam tylko jedno pragnienie:
kwiat twojego życia nie uschnie.
Śnię ten ulotny sen,
w którym wiarę otulam wdzięcznością
i wiem, że twój ciepły uśmiech
rozjaśni wieczność.
















