To nie patrze nigdy na was leszcze z gory,
Ja nie zmieńie swej natury,
Potrafie patrzec z dołu, będąc na szczycie,
Prawda was boli, ja nie wiem jakie to uczucie,
Bede zawsze robił swoje, nic mi nie zrobicie.
1
Jade w soję strony w poszukiwaniu mamony
i zbieram te wszystkie zycia plony,
Nikt ze mna sie nie piesci, ani ja z tymi rzeczmi,
Zycie to kurwa, ale wciaz go kocham, do cholery wierz mi
Nie wiem jak to pokonać, ktora mi przeszkadza miedzy wierszmi,
Wiem, ze przyjaciol sie nie zdradza, nie zapomnę tego nigdy,
Ale cos mnie trzyma,ze ńie moge isc dalej, choc przeznaczenie meczy,
Moja dusza cierpi, gdy patrzy na to wszystko i wie ze tak byc nie moze,
Kocham cos co mi jedzie brzytwą po twarzy, o Boże,
To dziwne,moze jestem masochista,
Od losu dostałem szans sto, dostałem szczescie i nic
Ale w tym nic sa rowniez perły,
bo trzeba go w cholere przejść by odnaleźć diamenty
Nikt tutaj nie był i nie bedzie święty,
Wsłuchać sie w ten głos To my - uliczne sempy,
Swiat jest głuchy na krzywdy i wołania ludzi,
To my jestesmy sami dla siebie głusi....
Ref; Mimo, ze na pewno jestem duzo wyżej niz tutaj coponiektorzy,
To nie patrze nigdy na was leszcze z gory,
Ja nie zmieńie swej natury,
Potrafie patrzec z dołu, będąc na szczycie,
Prawda was boli, ja nie wiem jakie to uczucie,
Bede zawsze robił swoje, nic mi nie zrobicie
MIRSALU