ubrana tylko w twoje dłonie otulona etolą pocałunków czuję się piękna jak perła bez skazy skrywana przez ocean przed wzrokiem niegodnych
Nie lubię fałszywych ludzi i szerzącego się jak zaraza braku szacunku dla drugiego człowieka, uwielbiam dobrą muzykę, straszne horrory, długie wieczory przy ognisku i francuskie wino :)
Lingwistyka, języki obce, poezja, kuchnie świata, translatoryka, muzyka i gra na fortepianie
Utwory autora
męskości poziom podnieść skory przywołał duchy późnej pory i ciemną nocą bez pruderii zażyczył z czystej fanaberii: '' chciałbym ażeby mój męski człon sięgał po ziemię dotykając doń '' widziadła pełne aprobaty rychło sp...
wróciłeś do zburzonego życia pozbyliśmy się gruzu żalu murowaliśmy namiętnością żeby lepiej trzymało mieliśmy już stan surowy nagle konstrukcja runęła zabrakło kawałka serca w fundamentach
Całujecie pierścień biskupa jakby był waszym bożkiem dlaczego nie pomodlicie się do niego dziękując za nowego mercedesa kościół nie musi kapać złotem Bóg nie kalkuluje nie wmawiajcie mi że co łaska to nie mniej niż pięćd...
mój strach przychodzi bez zaproszenia odczuwalny po cebulki włosów wysysa treść trzyma jak psa na smyczy każe patrzeć przez szare okulary na nic manewry wymijające jeszcze nie wie że planuję zamach stanu skopię mu tyłek i p...
mewy nie zmieniły się w skowronki nie rozstąpiło morze niebo nie opadło nawet o poziom czas nie oszalał i nie stanął w miejscu księżyc nie runął z wrażenia na ziemię nie było gorączki ani zimnych dreszczy tylko piasek we wło...
nie wpuściłeś mnie chociaż padało drzwi zamknąłeś na cztery spusty zaryglowałeś okna a ja głupia czekałam na progu ostrzyłam nozdrza łowiłam z powietrza twój zapach oczy syciłam rozmytymi śladami butów zazdrościłam kałuży...
ukarz mnie skrępuj mi ręce chcę być wobec ciebie bezbronna nie miej skruchy gryź wargi aż spuchną chwyć za włosy przygnieć z całej siły wedrzyj się we mnie najtwardziej jak potrafisz chce się tobą dusić kiedy będę ekspl...
uszyłam sobie sukienkę z monotonii mała szara na ramiączkach ogłady wykończona koronką przyziemności powiedziałeś że brzydka zerwałeś ją ze mnie obiecałeś że z uczuć uszyjesz mi ładniejszą kłamałeś jestem naga
szklanka do herbaty martwa struktura szkła nawet ona pręży ucho kruszeje ożywa urzeczona twoim oddechem
niepotrzebny drugiemu podbródkowi wyrzucony tłustą ręką chleb w śmietniku rozmazgaił się na myśl o matce która nie ma co do garnka włożyć
nie oponuje kiedy wyrywają z niej dzieciństwo ot tak byle kto byle gdzie byle szybko byle było na buty od Gabora
Muzyczne interpretacje
Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.