ustępuje płonąc w cieniu jeszcze krzyczy i urywa w nicość płacze znów przybywa... nie popatrzysz białym oknem w nieskończony obłok marzeń gdy wybucha znów zbyt dziki by przeważyć
Utwory
"Look up here, I’m in heaven I’ve got scars that can’t be seen" D.B. Lazarus Nie ma czystości oddechu lekkości czas brnie i znaczy bólem krzyczy i prosi przeznaczy umieranie odsuwa i zabiera wszystko zawiera
niebieskie przestrzenie zbyt czyste i inne jest ujrzenie boję się tam , idąc, ćwicząc, będąc ... zawarte Taiji i byty przepływają , malują czuwają jest świt zimny i tramwaje stoją tylko ludzie w brązowych uniformach o s...
Berlin, początek radość z spotkań ciemność zasnuta i spokój cmentarz braci Grimm ucieczka w zimowy szlak około minus dziesięć krótki dzień ale wiek oddycha śnieżne Tiergarten któryś raz znów widzieliśmy CIENIE
Zabraknie cudu słońce ustanie uciekasz w łkanie w pojutrza dwór - podziemny mur zaogni się brzeg przeminie wiek obudzisz patrząc w pojutrza wykrzyk nie będzie ciszy
Przez Czas Okna Dalekość ujrzenie świetności jasne marzenia, sny, koszmary bezmiaru opary
Odsłoń twarz - nie masz oczu dotykasz i uciekasz głośno w zamkniętą głębię krzyczącą nie przemienisz czasu w dźwięk ...
Sny otaczające są dziwne , mijające Jutro pragnie światła i ciepła Zanikam w tym Zaślepły odlegle
Nie porzucę chłodu w cieni smutnych zboczach nie ucieknę nie chcę pójdę nowym tropem zakrwawiony sen ulice splątane tłumem wiosna wybuchła
Oddychasz w sen Blado płonie krzyk śniegu Przeszłość powraca
Uciekam w cień W nim kryję prawie wszystko Uczucia, ból i krzyki w nocy i zakręcam czarnych dziur okręgi by być sam by iść w te krzyczące kręgi...
leciał z Dortmundu była sroga zima 2011/2012 grudzień miał ponad 80 lat Pyrzowice nie przyjmowały wylądował we Wrocławiu jechał pociągiem do Kluczborka tam radzili by się przesiadł na towarowy szedł pieszo do mia...
Słone okręgi Zataczają dziki krzyk W śmierć i ból Zamknięcie przed odejściem To są szepty i mary złote Okręgi zaczasu Zgasłe Płonie zamieć W odejście Czyste…
nie uciekam w wczoraj zamykam srebrne drzwi rozpada się cisza otulona okrzykiem i strachem niewczas i jutro nadchodzi płonie
Zawsze nie zawsze Mijają chłodne chwile Błysk niszczy oddech
są brązowe liście dotykają dłoni i proszą nawiewa przestrzeń jednaka
Nie mogę znaleźć nocnych zawołań wstaję we mgle ciemnej i gęstej Wychodzę krok za krokiem uwity mrokiem Zapadam się i kaleczę kamieniami cienie krzyżują twarz dźwięczą w czas magicznych miast Okrążam srebrny order snu...
Nie uważam bytu gwiazd zaniedbuję czary tu nie mogę być wśród was w nocne pójdę mary