nadawałaś imiona cud stworzeniu dokoła abym w świecie odnaleźć potrafił miejsca gdzie na mnie czekasz wypatrując z daleka z wypiekami słodkimi na twarzy...
– Dobra, dobra – JESTEM MESJASZEM! (tłum) – Jee! Wiwat Mesjasz! – A teraz się odpierdolcie! – Jak mamy się odpierdolić, o Panie?
Włóczyłem się nikomu nie wadząc, aż tu nagle on się zjawia i mnie uzdrawia. Byłem dobrze zarabiającym trędowatym, a stałem się bankrutem bez środków do życia.
Utwory autora
problem nie jest jest oznaką słabości raczej uwypukla niuanse pozwala na rozważenie i przerysowania w dziedzinach a potem tylko kilka i pewność że nawet zwykła rozmowa jest abstrakcją bo jak mam wierzyć w słowa
kiedy wszystko stanie się prostsze z punktu widzenia a nasza niepodzielność zachwieje się w zwykłościach pozwól wysłuchać tej jednej płyty a to co nasze będzie nasze i stracę wszelkie wątpliwości bo chcę bo mogę bo potrzebuj...
poluzowałem pasek i wielka góra nie stała się mniejsza a turnie i turnieje prostsze do zdobycia może wystarczy kamyk w kiszeni który w chwili słabości nie spadnie mi z serca
poszukałaś w zakamarkach jasnych mrocznych dziurawych i wszystko stało się jasne i kaganek z przebitych pancerzy zalał cieniem wszystkich wokół a ty pozwoliłaś matko na konanie jawnie śpiących rycerzy poszukałaś siostry...
wieś szła ławą rozgarniając krzaki czym kto miał nawet równo choć w szczerby i blanki w szczegółach szepty i pohukiwania szukały grozy a słyszały jedynie niesmaczny skrzek żab nawet zenkowych całe wyległo bo ciekawie i wreszc...
storczyk we właściwym miejscu a że w kiści całe stado napalone oczami zerka figlarnie spod kapeluszy czy hełmów na stanowisko najwyższe nasłonecznione i zaszczytów łasy gnije u podstawy zakorzeniony w szambie
żyje krótko ale treściwie sens ukryty w pochwie i brodawkach przesłania wyrostek na szczycie gotowy zepsuć najlepszą atmosferę
dom znałaś w półmroku i mgnieniu a świat był przestrzenią i czasem obalał pewność jak w filmach Chaplina nic to jak klasyk być może tryby kiedyś tam uwolnią to co w nas przynajmniej prawdziwe
nie był to pocałunek na do widzenia byle cmoknięcie w jeszcze spocone kąciki leniwe a już spinające się do skoku ofiara i oprawca kwiat raczej na mrozie diamenty sypnięte garścią na żegnaj nie był to pocałunek ulotny zb...
w zamiłowaniu do koronek układałem pełnymi garściami kiedy krwawiły mlekiem palce szybkie giętkie jak usta pełne i pełne na wzór nieletnich ptaków z polotem w dół raz się żyje nie skończę szukać cię w wannie panno domini...
teraz naiwnym słowem podpalimy gwiazdy wciśnięci między koce a spróchniałe deski małej stabilizacji co ją dla nas budowałaś i którą w zaślepieniu razem żeśmy nieśli wpatrzeni w wodowskazy i na słupki rtęci kształtując rzeczyw...
Muzyczne interpretacje
Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.