po azjatycku nasze wenery porozkładane same menele na skwerkach pośród nich siedzę upijam się dobrze się bawię po co tracić czas na pracę
Utwory
w apteczce są leki na hemofilię mój apetyt ciągle wzrasta w miarę jedzenia lecz gorzkie te polędwiczki robisz wystopuj trochę to łyko czasami w gardle staje
dwie szpilki pod staw skokowy musimy kiedyś się spotkać weź wstążkę walizkę agrafki do teczki zaszyjemy nasze złudzenia
skwierczała nienaoliwiona bryk w kącie latający kojot na ścianie to cień zamulił twoją psychikę
była jak mordoklejka lepiła się w łazience do muszli klozetowej kręcąc wymionami spalała się
miała na sobie pończochy i bacik na oczy zawinęła mu przepaskę w tym przybytku jedynie pręgierze świecą fluorestencyjnie
polipy na ustach tymianek w kieszeni zielone żabki wyszły za krzewy czarny diabeł kosą przywitał dzięciole po co się wychylałeś?
wejdź na mnie i pierdol pałką gumową trzaskaj po mordzie bym miał tą frajdę trzaskaj mnie biczem z hakami i w mordę kołek gwoździe na przegub
zamiast balonów kupił kondony tatuś cudowny cudowny tatuś przyszła milicja dała batona dziecko zabrali do rezerwatu
była miła dni mijały białe kwiaty w maju jak śnieżynki dojrzewały krzewy rosły była miła od samego początku dostała pierwszą pracę przestała założyła mundur w urzędzie nasiąkała fetorem syf unosił się
lipą zapachniało z gównem się zmieszało smród zjełczałe kwasem chlebowym przeżarte
wiernie oddaje się smrodowi gaci chyba ją strasznie podnieca zaiste moje majtki śmierdzą wąchać będzie je do śmierci do pozagrobowej deski tylko jej hemoglobina jakoś spadła może to białaczka ją zżera
trzepnąć w blat a miejskie puste głowy od spłacania alimentów rozleją się po kanałach zamulonymi szybami do rynsztoka płynie znieczulica głupców
mam maszynkę do palenia obrusów i za prawdę powiadam jej nie umrze choćby chciała się miętolić z każdym prawiczkiem śmietana rozlana bigos zjedzony kuchnia wypasiona
gdzie jest wolność? gdzie są ci na których nam zależało? co stało się z hakerami? nie jestem jasnowidzem za dwa lata ci co walczyli nabiorą wody w usta
to co proponują jest nie do przyjęcia za rok nie zmienią postanowień umowy wolność jest zagrożona pierdol acta powiedziała starsza pani na zebraniu emerytek a ty co sądzisz? gówno
matematyka jest dobra dla panienek materialistek przyszłych kur domowych zamieniają w mig miłość na cyferki
dawniej bigoci uczyli się latać dzisiaj uczą się sztuki latania lecz nie są zapraszani do wysokich lotów dupy zbyt miękkie zbyt tłuste